28 września 2014

MUFFINowo


Czy wiecie czym różni się muffinka od babeczki czy też od cupcakea? Ja nie do końca. Na swój sposób jakoś tam je klasyfikuję biorąc pod uwagę sposób przygotowania i dekoracji. Od jakiegoś czasu krążyła za mną ochota na upieczenie czegoś. Bez wyjścia do sklepu z składników dostępnych w domu powstały małe słodkie bohaterki dzisiejszego posta.


Składniki (na oko):
-mąka pszenna biała 
-mąka pszenna razowa
-miód
-olej
-jajo
-mleko
-cukier wanilinowy 
-proszek do pieczenia

Polewa: 
-kakao (decomorreno z wiatrakiem, moje ulubione)
-cukier puder
-woda

Składniki suche wymieszałam razem, mokre razem potem połączyłam je ze sobą mieszając tylko do połączenia (nie mieszałam i mieszałam...). Blachę do pieczenia babeczek wyłożyłam papilotkami w nie do 1/2 wysokości włożyłam ciasto i piekłam około 35 min w piekarniku nagrzanym do 150 stopni.

Polewa to połączenie tej samej ilości kakao i cukru pudru (ok 2 łyżeczki kakao i 2 cukru pudru) i 3 łyżeczki wody. Ucierałam do gładkiej masy. Polewa wychodzi błyszcząca i szybko zastyga. 



Miło jest tak sobie usiąść, rozmawiać przy kawie czy herbacie i rozrywać palcami małą muffinkę. Wyszły pyszne. Takie jak lubię - nie za słodkie, z zewnątrz chrupiąca skórka a w środku miękkie i wilgotne.


Czas wykonania bez pieczenia to około 5 minut, więc myślę, że każdy z Was znajdzie chwile na przygotowanie takiej małej słodkiej przyjemności, nie tylko dla siebie.


23 września 2014

Ulubione #3


Dziś kolejna moja ulubiona rzecz (?). Mianowicie muzyka. Nie znam osoby, która nie lubiłaby jej słuchać. Każdy ma jakąś swoją ulubioną melodię, coś co sprawia, że przenosi się w głąb siebie. Jest sobą, uwalnia swoje ciało i zmysły. Na mnie tak działają między innymi utwory zespołu Happysad czy Grabarza. Jest mi dobrze, targają mną emocje. Czuję, że żyję, jestem, choć unoszę się ponad sobą.


Mam kilka takich piosenek, które rozdzierają mnie, rozdrabniają na malutkie kawałeczki a jednocześnie sklejają w całość.
Czasami lubię nałożyć słuchawki na uszy, nie robić nic tylko oddawać się muzyce. Przyznaję też, że pośród dźwięków najlepiej mi się tworzy (pisze/maluje).
Czasami słucham muzyki skrajniej - ostrego rocka poprzez punk aż do miękkiej alternatywy. Czasami też dam się porwać jakiemuś hitowi z radio. Jeśli coś zagra na strunie w moim sercu, to będę tą piosenkę molestować do upadłego. Tak. Jestem z tego typu ludzi co ulubione utwory odtwarzają po tysiąc albo i więcej razy.


Gdyby nie muzyka prawdopodobnie byłabym zupełnie innym człowiekiem. Dzięki dźwiękom przeżywam mocniej, bardziej.
.

20 września 2014

sobotni poranek w domu


Jak spędzacie sobotnie poranki? W łóżku do samego południa? Wstajecie wcześnie i realizujecie wszystko czego nie udało Wam się w ciągu tygodnia? Robicie wielkie sprzątanie?
U mnie z sobotnimi porankami bywa bardzo różnie, bardzo rzadko są do siebie podobne. Raczej jak w kalejdoskopie. Raz spanie do południa, raz pobudka z rana, raz tu, raz tam. Dzisiejszy poranek był spokojny i miły dlatego dziś o nim.

Pospałam dłużej niż na tygodniu (aż do 9!), zjadłam śniadanie w najlepszym towarzystwie świata (z moim Ukochanym), a potem zabrałam się za ogarnięcie naszego domu.


Po wytarciu kurzy i tych rzeczy co się nimi Panie Domu zajmują, mogłam w spokoju osiąść i pogrążyć się w lekturze (i oczekiwaniu na moją drogą przyjaciółkę, której w tym miejscu dziękuję za odwiedziny).
Od pewnego czasu chodziły za mną powieści Pani Giffin, w końcu sięgnęłam po "Coś Pożyczonego".


Jestem w połowie i jak na razie bez szału, lekka typowo amerykańska opowieść, takie babskie czytadło. Naprawdę babskie w typie literatury w spódnicy czy też na obcasach. Jako coś nie obciążającego zwojów, nie dającego do myślenia (no może poza tym jak my byśmy zachowali się w sytuacji głównej bohaterki i narratorki zarazem). Jak na razie nie udało jej się mnie wzburzyć czy wywrzeć emocji, ale kto wie? Wiele osób zachwyca się powieściami Giffin. Może i ja się wciągnę? Nigdy nie mówi się nigdy.


Tak więc mój sobotni poranek to misz-masz leniuchowania, sprzątania i odwiedzin. Fajne są takie sobotnie poranki. Polecam :).